Jedną z największych bolączek każdego autora jest stworzenie wiarygodnych i naturalnie brzmiących dialogów. Na co zwracać uwagę? Czego się wystrzegać? Z pewnością trzeba uświadomić sobie, że czytelnik nie chce być traktowany jak totalny idiota. Reszta pójdzie już z górki.

A przynajmniej możecie sobie tak wmawiać. Sztuka tworzenia dialogu to tak naprawdę ciężkie rzemiosło. Jeżeli chcecie chociaż trochę ułatwić sobie to zadanie – zapraszam do czytania.


Pokrótce o dialogu

Skoro czytacie ten artykuł, śmiało mogę założyć, że wiecie czym jest dialog. Gdybyście jednak przespali całą podstawówkę, a ten blog jest pierwszą rzeczą jaką czytacie od tamtego czasu, zarzucę krótką definicją.

Dialog – wypowiedź wielopodmiotowa, rozmowa dwóch lub większej liczby osób.

W skrócie jest to rozmowa między minimum dwiema postaciami (rozmowa szaleńca, czyli monolog, będzie opisany w innym artykule).

Zastosowań tej formy przekazania informacji jest od groma. Można tak wtrącić zwykły zapychacz czasu, który ma budować napięcie. Można też podsunąć czytelnikowi jakąś cechę charakteru danej postaci. Niech ktoś siarczyście zaklnie na wieść, że teściowa specjalnie przygotowała sernik z rodzynkami! Osoba czytająca ma prawo wiedzieć, że główny bohater to zatwardziały przeciwnik takiej formy sernika! A to już pozwala na wprowadzenie wielu śmiesznych sytuacji w całej książce.

Pamiętaj, że strzelba Czechowa ma zastosowanie także tutaj. Jeżeli jednak nie przedobrzysz i nie będziesz wrzucał w dialogi każdej możliwej pierdoły, to już połowa sukcesu za tobą. Ale do błędów jeszcze dojdziemy. Najpierw skupmy się na tym, jak w ogóle poprawnie zapisywać dialogi.

Poprawne zapisywanie dialogów

Stwórzmy przykładowy dialog, który pozwoli nam ujrzeć większość dialogowej interpunkcji.

– Znów jadłeś kebaba – stwierdziła Zosia, wyczuwając czosnkowy odór z ust Pawła.
– Ja? – Zaskoczenie na jego twarzy było aż nadto widoczne. Nie spodziewał się, że cała konspiracja pójdzie do piachu.
– Tak – wycedziła powoli Zosia – ty. I nie udawaj takiego niewiniątka.
– Masz… Masz jakiś dowód?
– Twój oddech mówi wszystko. Więcej dowodów nie potrzebuję. – Na policzku Zosi pojawiła się łza. – Zdrajca.
– Dobra, przyznaję się. Byłem na jednym łagodnym na Łokietka. Mieliśmy z Adamem obgadać ostatnie kwestie związane z nowym projektem – tłumaczył szybko Paweł.
Jednak było już za późno. Zosia się obraziła.

Jak możemy zobaczyć – Paweł zawalił sprawę po całości. Nie przygotował się do obrony przed ofensywą Zosi. Zostawmy jednak tą parkę w spokoju, niech sami załatwiają swoje problemy. Przejdźmy do konkretów. Interpunkcja.

Każdy dialog zaczynamy myślnikiem. Chyba że celujecie w rynek brytyjski, tam sobie upodobali cudzysłów. Ale jesteśmy w Polsce, trzymajmy się naszych zasad. Jeszcze raz. Początek dialogu określamy myślnikiem. Następnie jest wypowiedź bohatera (najczęściej zdanie albo dwa), a potem już tylko kolejny myślnik i didaskalia (czyli opisywanie reakcji bohaterów, wykonywanych przez nich czynności etc.). Proste, prawda? Ale nie martwcie się, dalej jest tylko ciężej.

Wypowiedź kończymy kropką tylko w przypadku, gdy część po drugim myślniku (czyli didaskalia) przedstawia tzw. tło fabularne. Jest to każdy opis, który nie odnosi się bezpośrednio do dialogu. Poniżej jest to ładnie pokazane.

– Twój oddech mówi wszystko. Więcej dowodów nie potrzebuję. – Na policzku Zosi pojawiła się łza. – Zdrajca.

Tutaj didaskalia nie odnoszą się do tego, co mówi Zosia. Jest to zwykły opis tego, co się z nią dzieje. Dodatkowo mamy na końcu kolejne zdanie. Jeżeli nie jest ono bezpośrednią kontynuacją poprzedniego zdania, to didaskalia kończymy kropką i dalszą część wypowiedzi zaczynami z wielkiej litery.

– Znów jadłeś kebaba – stwierdziła Zosia, wyczuwając czosnkowy odór z ust Pawła.

Powyższy fragment pokazuje natomiast zupełnie inną sytuację. Didaskalia odnoszą się bezpośrednio do dialogu, także wypowiedź nie jest zakończona żadnym znakiem (chociaż pytajnik, wykrzyknik oraz wielokropek można śmiało zawsze wstawiać), a sama część po drugim myślniku rozpoczyna się od małej litery.

– Tak – wycedziła powoli Zosia – ty. I nie udawaj takiego niewiniątka.

W tym fragmencie widzimy jeszcze inny przypadek. Tutaj didaskalia są tylko wtrąceniem, które ma podkreślić sposób, w jaki wymawiane są dane słowa. Dlatego nie wstawiamy kropki po pierwszej wypowiedzi, ani nawet po samych didaskaliach.

Tak jak wcześniej wspominałem – interpunkcja w dialogach to sztuka sama w sobie. Łapcie więc skrót całego tematu:

Dialogi rozpoczynamy myślnikiem. Jeżeli didaskalia odnoszą się do dialogu, to nie wstawiamy na jego końcu kropki (ale wykrzyknik, pytajnik oraz wielokropek już możemy). Gdy didaskalia są wtrąceniem w środku zdania, to nie kończymy ich kropką. Reszta możliwych sytuacji to już mieszanka tych reguł.

Cechy dobrego dialogu

Skoro temat interpunkcji został już wyczerpany, a wy macie już dość pewnego słowa na „d” (tak, chodzi o didaskalia, jakbyście zapomnieli), to zajmijmy się tym, co sprawia najwięcej problemów nowym pisarzom.

Żywi bohaterowie

Najważniejszą rzeczą w całym dialogu jest to, by postacie potrafiły samodzielnie myśleć. Bardzo często autorzy tekstów z najróżniejszych gatunków literackich nie potrafią nadać życia swoim bohaterom. Traktują ich jak zwykłe marionetki, kukiełki bez mózgu, które mogą być tylko ciągane za sznurki i mówić tylko to, co wymyśli sam autor. I jest to najgorsze podejście do tematu, jakie można sobie wybrać. Dla jasności pokażę wam dwa przykłady.

– Widziałeś może Zosię? Od dwóch dni nie daje żadnych oznak życia – powiedziała Anna.
– Niestety tak. Jest obrażona na cały świat, a wszystko zapoczątkował głupi kebab – rzekł z wyrzutem Paweł.
– Kebab? W jaki niby sposób?
– A, szkoda gadać. Po prostu jej odbija. – Paweł potrząsnął nerwowo głową, machnął ręką i wrócił do swojej pracy.

– Widziałeś może Zosię? Od dwóch dni nie daje żadnych oznak życia – powiedziała Anna.
– Niestety tak. Księżniczka obraziła się o głupiego kebaba – rzekł z wyrzutem Paweł.
– Znowu się obżerałeś za jej plecami?
– Po prostu jej odbija. Traktuje mnie jak jakiegoś dzieciaka. A zresztą, szkoda gadać. – Paweł potrząsnął nerwowo głową, machnął ręką i wrócił do swojej pracy.

Na pierwszy rzut oka oba dialogi są poprawne. Bo tak jest. Tylko w jednym przykładzie postacie są marionetkami i nie potrafią samodzielnie wydedukować o co chodzi, ich rozmowa ogranicza się do słów. Drugi przykład jest bardziej dynamiczny. Postacie potrafią już pomyśleć i skojarzyć fakty, a rozmowa jest bogatsza o myśli i przypuszczenia. W tym także te czytelnika, który nie ma wszystkiego podanego na tacy.

Ograniczenie umysłu

Kolejną cechą dobrego dialogu są ograniczenia postaci. Skoro już nadaliśmy im życie, trzeba zadbać o to, by bohaterowie powieści nie byli swoistymi bogami. Przecież każdemu zdarza się palnąć jakąś głupotę, powiedzieć coś z nawyku lub o czymś zapomnieć. Także nie idealizujmy każdej postaci, również w ich wypowiedziach, ponieważ jest to po prostu nudne i nienaturalne. Oczywiście wyjątkiem jest sytuacja, gdy dany osobnik ma taki być – czy to bóg spacerujący pośród nas, czy to obca cywilizacja, której daleko do ludzkiej głupoty. Tylko niech to będzie świadomy wybór przy kreacji postaci.

– A dowodzik jest? – zapytała podejrzliwie starsza sprzedawczyni. – Bez dowodziku piwa nie sprzedam.
– J-j-jasne, że jest. Tylko w domu. Ale na pewno mnie pan… pani!… kojarzy. – To tylko pogorszyło sytuację Sebastiana.
– To pójdzie pan do domu i przyniesie – rzuciła z przekąsem.
Sebastian wiedział, że to będzie ciężka walka. Jego własna głupota i przejęzyczenie mogły oznaczać koniec całej akcji.

Gdyby nie to, że chłopak się zestresował całą sytuacją, to może by ugrał piwko. Jednakże to tylko zwykły człowiek, którego cała ta akcja przytłoczyła, a przez to zaczął się jąkać i mylić. No cóż, zdarza się nawet najlepszym. Byleby ograniczenia też miały swój umiar.

Kontekst sytuacji

Chyba najbardziej intuicyjny punkt. Zawsze staraj się dopasować treść, długość i styl dialogów do bieżącej sytuacji. Najłatwiej jest to osiągnąć poprzez wyobrażenie sobie bohaterów i danej sceny. Dla przykładu zepsujmy jakiś dialog.

– Czy posiada pan dowód osobisty, drogi panie? – zapytała podejrzliwie starsza sprzedawczyni. – Bez dowodu osobistego nie mogę sprzedać tego napoju alkoholowego.
– To oczywiste, że go posiadam. Jednakże nie przy sobie, lecz na mieszkaniu mym. Ale z pewnością mnie pan… pani!… kojarzy, miła damo. – To tylko pogorszyło sytuację Sebastiana.
– W takim razie proszę udać się do swojego mieszkania i go przynieść, sir – rzuciła z przekąsem.
Sebastian wiedział, że to będzie ciężka walka. Jego własna głupota i przejęzyczenie mogły oznaczać koniec całej akcji.

Niedopasowanie do kontekstu sytuacji spowodowało, że cały dialog brzmi sztucznie i co najmniej dziwnie. Jednakże, jak już wspomniałem, większość kontekstu przychodzi intuicyjnie wraz z pisaniem. Ostatecznie to z naszej głowy wszystko się rodzi, więc i o dopasowanie dialogu nie jest trudno.

Różnorodność

Jak sam nagłówek wskazuje, chodzi o zróżnicowanie w dialogach. Czytelnikowi będzie o wiele łatwiej wciągnąć się w wir powieści i przywiązywać się do konkretnych bohaterów, gdy od czasu do czasu będzie czymś zaskoczony lub do czegoś przyzwyczajony.

Jeden bohater może być znany z tego, że zazwyczaj dąży do kłótni. A to też tylko po to, by ją wygrać. Inna postać może mieć dziwne skojarzenia i wprawiać w zakłopotanie resztę grupy. Przykładów można mnożyć na miliony. Niech te charakterystyczne cechy przekładają się w jakiś sposób na rozmowę.

Staraj się też sporo opisywać. Nie bój się korzystać z didaskaliów. Dzięki nim bardzo łatwo jest manipulować wyobraźnią czytelnika. Niech dialog nie będzie sztywną rozmową, podczas której reszta świata znika, by pojawić się dopiero po wszystkim. Gdy ktoś zaczyna dialog, świat nadal żyje, niezależnie od tego, co powiedzą lub zrobią postacie. Wykorzystaj to.

Czego unikać?

Cechy dobrego dialogu za nami. Powoli zbliżamy się do końca artykułu, ale żeby was jeszcze trochę pomęczyć, czas na najczęstsze (lub raczej największe) błędy popełniane podczas tworzenia dialogów. Unikać ich jak ognia, a nawet jeszcze bardziej!

Wodolejstwo

Najszybszy sposób, by zanudzić czytelnika na śmierć. Długie monologi przeplatane ze sobą, by stworzyć karykaturę dialogu. Momenty, gdy jedna postać mówi dziesięć długich zdań bez najmniejszej nawet przerwy tylko po to, by rozmówca odpowiedział tym samym. Ani to naturalne (wyjątkiem są niektóre kobiety, które potrafią nawijać godzinami, a zadowalają się samym przytakiwaniem), ani ciekawe.

Jak już koniecznie musisz coś przedstawić, wytłumaczyć, cokolwiek – postaraj się to pokazać poprzez otoczenie i zachowanie, skracając dialog do niezbędnego minimum. Niech rozmowa będzie tylko najwidoczniejszym tropem, który pozwoli odbiorcy samemu znaleźć resztę pośród tekstu.

Hiperrealizm słowny

Książka to nie życie. Dobrze jest imitować niektóre zachowania i elementy naszej rzeczywistości, jednakże trzeba uważać, by nie przesadzić. Nikogo nie będzie interesował dialog, w którym co drugie słowo to zapychacz typu „eeeee…, aaaaa…, yyyyy…”.

W prawdziwym świecie korzystamy z takich przerywników, by dać sobie czas na zastanowienie się. W opowiadaniu, książce i każdym innym dziele literackim wystarczy umieścić na końcu zdania wielokropek. To załatwia cały problem. Do czasu, aż ktoś nie zna umiaru w wielokropkach…

Bezpłciowość postaci

Na pewno kojarzycie tą sytuację. Czytacie książkę, pojawia się jakiś dłuższy dialog wśród kilku postaci i po chwili gubicie się. Nie wiecie, która postać wymówiła dane słowa. Wszystko przez bezpłciowość postaci, czyli tworzenie wszystkich z jednego szablonu.

Bohaterowie, którzy nie mają jakichś odmiennych cech charakteru lub zachowań, przestają istnieć w głowach czytających. Każdy jest taki sam, każdy mówi w ten sam sposób, bez didaskaliów nikt by tych postaci nie odróżniał. Dlatego warto poświęcić chwilę na wyrobienie unikalnego stylu bohaterom.

Bezcelowość

Tu kłania się wspomniana na początku artykułu strzelba Czechowa. Tak jak przedmioty w świecie przedstawionym, tak i dialogi muszą mieć jakiś cel. Budowanie napięcia i tworzenie klimatu, rozwiązywanie starych lub tworzenie nowych wątków, ujawnianie charakterystyki jakiejś postaci, budowanie relacji między bohaterami.

Niech dialog prowadzi tylko do refleksji u głównego bohatera – to już coś. Mniej niepotrzebnych rzeczy w książce, spójniejsza historia i zwiększone zainteresowanie ze strony czytelnika. Tylko tyle i aż tyle.

Ciekawostka

Na sam koniec zostawiłem małą ciekawostkę dla osób, które nie mają aktualnie czego czytać.

Jedna z najlepszych powieści litewskich, trylogia „Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaitė, nie posiada ani jednego dialogu. A i tak dobrze się ją czyta. 😉


Facebook: /WarsztatFantasty

Twitter: /WFantasty

Wykop: /WarsztatFantasty

Grafiki pochodzą z serwisu Pixabay

Dodaj komentarz